|
Dziedziniec Demonicznej Magii |
| Autor |
Wiadomość |
^Rada_46

|
Wysłany: 2009-01-03, 11:41 Dziedziniec Demonicznej Magii
|
|
|
Dziedziniec Demonicznej Magii
Opis: Zbliżając się do siedzib słynnej 5 dywizji nie możesz ukryć podniecenia, a w tym przypadku dwuznaczna interpretacja tego słowa jest jak najbardziej poprawna. Asekuracyjnie trzymając gardę z tyłu, obserwujesz zdawałoby się opuszczone zabudowania po których hula wiatr sprawiający, że skrzypiące okiennice otwierają się i zamykają raz po raz. Poczucie niewypowiedzianej grozy wypełnia Ci umysł, cisza drąży boleśnie duszę, na wskroś niema doprowadzając do zawału - wtedy przypominasz sobie, o ironio z ulgą, że przecież jesteś już martwy i to fizycznie niewykonalne. A jednak, gdy zza pleców wyrasta tuzin mężczyzn podrywasz się panicznie do góry, by po chwili uspokoić oddech i zdać sobie sprawę, że trzymana garda z tyłu jest niepotrzebna.
- To nie kobieta - stwierdzają zawiedzeni, tajemniczy jegomoście odrzucając siatki na bok, a łańcuchy chowając do kieszeni.
W końcu po wałęsaniu się krętymi uliczkami, zwiedziony idiotycznymi drogowskazami prowadzącymi często do wymyślnych pułapek na samice (czy ktoś naprawdę tam wierzy, że perfumy Lacosta stojące pod wielką, stalową klatką trzymającą się na metalowym pręcie, do którego przywiązany jest sznur przy którym cierpliwie czeka wygłodniały zboczeniec nabiorą jakąś kobietę?) docierasz na Dziedziniec Demonicznej Magii.Miejsce na pierwszy rzut oka przypomina strzelnicę, wszędzie porozstawiane są manekiny (zaraz, zaraz, czy jedne z nich nie przypomina dmuchanej lalki...), obeliski z sekkiseki (kamienia nieczułego na magię, idealnego do treningu oraz wyżywania się Poruczników po ciężkim dniu pracy). Pełen wigoru i zapału odnajdujesz sędziwego staruszka, podpierającego się na kijaszku i obserwującego trenujących Bogów Śmierci - przeważnie medytujących, bądź ślących ogniste kule na prawo i lewo. Podchodzisz do niego kłaniając się grzecznie, na tyle głęboko, by okazać szacunek ale też nie na tyle by gest wydał się uniżony.
- Trening Kidou? Panie, ale ja tu tylko sprzątam - rzekł pan Staszek wracając do zamiatania placu.
- Haha! Wszyscy się na to nabierają - rzekł czarnowłosy, rześki osobnik zbliżając się do Ciebie, wciąż walczącego z poczuciem wstydu – Ohaio! Witamy na Dziedzińcu Demonicznej Magi, miło Cię poznać. Pozwolisz, że szybko przejdę do konkretów bo wiesz, podobno chłopakom udało się coś złapać... tutaj osobnik zniżył głos i przybliżył się do Twojego ucha
- Pssst... a nie byłbyś zainteresowany zakupem elitarnego Zbioru Ero-Senina? Kopsnę Ci autograf mały, za friko... ej, gdzie odchodzisz, dobra, dam Ci 50% zniżki! Ej, nooo...
Trening: Trening na Dziedzińcu Demonicznej Magii umożliwia podniesienie wartości Zankansoukii – Kidou o 1 punkt.
Trening odbywa się poprzez umieszczenie w temacie postu opisującego jego przebieg – prób rzucania zaklęć, rozmów z członkami 5'tej Dywizji czy medytacji. Przy pracy nad tekstem zobowiązani są pomóc wszyscy członkowie Kidoushu, którzy zostaną o to poproszeni. Na czym polega zaś sam trening? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, każdy posiada swój indywidualny sposób treningu i Twojej gestii go odnaleźć. Co to za pytanie "to za co ja Wam do cholery płacę?"? Nigdzie indziej nie odnajdziesz fachowej pomocy i sprzętu, nie dajemy Ci rybę, ale wędkę byś ją złowił, to nasza dewiza! Gdy poczujesz, że jesteś gotów wstawiasz wpis w formie posta opisując szczegółowo na czym polegał Twój trening. Zależnie od poziomu tego wpisu może Cię spotkać coś miłego... zniżka za trening, bądź może nawet zwój z zaklęciem... wiecie, jak to jest – marketing...
Koszt treningu to 100 000 RYO, które pobierane są z prywatnej puli punktów danej postaci. Pierwszy trening można odbyć po co najmniej jednej walce - przynosi efekty zaraz po umieszczeniu postu, kolejny może mieć miejsce dopiero po odbyciu 10 walk przez daną postać.
Nie można odbyć w sumie więcej niż dwóch treningów podnoszących Zankensoukii (np: jeżeli ktokolwiek podniósł przez trening Zanjutsu o 1 punkt, po 10 walkach może również podszkolić Kidou, ale tylko jednokrotnie).
Nie można podnieść wartości Kidou przez trening, powyżej 2 (tzn. że postać z Kidou 2, 3, 4 i wyższym nie może odbyć treningu).
Owocnego Treningu! |
| Ostatnio zmieniony przez Starke 2009-07-11, 12:57, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
» Drax
Kenpachi

Karta Postaci
Postać: Seiji Hayashi
|
Wysłany: 2009-03-19, 18:55
|
|
|
Seiji szedł na dziedziniec nieco zażenowany. Jak mógł zapomnieć podstaw? On, kapitan! Kenpachi! Co za wstyd! I chociaż mogło go usprawiedliwiać, że przez intensywny trening zanjutsu, mógł zapomnieć tego i owego z innych ścieżek... ale żeby podstaw nauczanych w akademii?! Gdyby tylko ktoś się o tym dowiedział i rozgadał... Hańba do końca życia... Oczywiście Drax mógłby mu szybko wytłumaczyć błąd w jego rozumowaniu, ale co by się stało, to by się nie odstało. Dlatego też, zmierzając ku miejscu nauki tajników Kidou, musiał zachować ścisłą dyskrecję oraz odstraszyć wszelkich niepożądanych świadków. Ubrał zatem wielką czarną pelerynę ukrywającą reiatsu, pożyczoną od XII dywizji i zostawił w siedzibie wszystkie ostrza poza zanpakutou. Na wszelki wypadek wybrał też porę nocną, słusznie sądząc, że znakomita większość Shinigami będzie albo w łóżkach, albo w karczmach i innych burdelach.
Pierwsze kroki na dziedzińcu postawił niepewnie, lecz nie ujrzawszy żadnego niepożądanego towarzysza, następne stawiał pewnie i zdecydowane.
Od czegoś trzeba było zacząć, więc Seiji zrzucił pelerynę i wystawił palec w kierunku najbliższego manekina ( dlaczego zdawało mu się, że dostrzega u niego damskie kształty? ) i wypowiedział nazwę zaklęcia:
- Hadou no 4: Byakurai
Nic się nie stało, a kapitan zamarł w śmiesznej postawie, jakby przemawiając do celu. Zirytował się nie na żarty. Jedno z najprostszych zaklęć, a on nie potrafi go wykonać?! Powtórzył próbę jeszcze dwa razy, za każdym razem z podobnym skutkiem... Spróbował innego zaklęcia i znowu nic. Nawet pieprzona inkantacja, przy której recytowaniu czuł się doprawdy żałośnie, nic nie dała. Pod wpływem nagłego impulsu wściekłości, chwycił za rękojeść zanpakutou, chcąc rozpłatać manekina ostrzem, lecz szybko się pohamował i opuścił rękę.
- Chwila, tam trzeba było jeszcze odpowiednio dopasować reiatsu... - rzekł do siebie uspokajająco i spróbował znowu. Tym razem tuż przed jego palcem pojawiło się małe wyładowanie energii - Lepiej... ale to jeszcze nie to... Trzeba będzie trochę się wysilić.
Jak postanowił, tak zrobił i po chwili siedział po turecku na podłożu, pogrążając się w kontemplacji. Miał już w tym pewne doświadczenie, w końcu niektóre treningi zanjutsu również tego wymagały, więc nie było problemu z cierpliwością.
Po dwu godzinach podniósł się z powrotem na nogi i ponownie, w ostatecznej próbie, wyciągnął wskazujący palec w stronę znienawidzonego manekina, po czym wypowiedział całą inkantację zakończoną wdzięcznym:
- Hadou no 4: Byakurai
Wąski niebieski strumień energii przeszył głowę celu dokładnie w miejscu, gdzie powinny znajdować się usta.
- No, to podstawa zaliczona - mruknął zadowolony Hayashi i na powrót założył czarną pelerynę, a następnie oddalił się z terenów piątej dywizji.
Parę minut później na dziedziniec wdreptał pan Staszek z nieodłączną miotłą, drapiąc się zawzięcie po głowie.
- Wydawało mi się... aa, nie ważne... - mruknął i splunął na ziemię, dokładnie w tym samym miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą medytował Kenpachi.
Council 46: W związku ze sfabularyzowaniem treningu, Drax otrzymuje 20 000 RYO upustu z jego ceny. |
_________________ Primus inter pares |
| Ostatnio zmieniony przez Rada_46 2009-03-21, 01:35, w całości zmieniany 3 razy |
|
|
|
 |
» Twitch
Veritas

Poziom: Yakuin-jun
|
Wysłany: 2009-03-20, 23:25
|
|
|
Gdy tylko słońce zaczynało świtać zmieniający obecnych wartowników shinigami wyczuwając energię duchową zajrzeli ukradkiem na Dziedziniec Demonicznej Magii. Ich oczom ukazała się sylwetka średniego wzrostu mężczyzny w dość nie typowym, posiadającym szereg białych elementów, stroju. Kolejno powtarzał sekwencję kilku czarów, za każdym razem zwiększając ich siłę oraz wkład energii.
- Kunrinsha yo! Chiniku no kamen! Banshou! Habataki! Hito no na wo kansu mono yo! Shounetsu to souran! Umihedate sakamaki minami e to ho wo susume yo! - Hadou no Sanjuuichi: Shakkahou. - mruknął pod nosem shinigami o kruczoczarnych włosach, a z jego wyciągniętej przed siebie i skierowanej w strone manekinów dłoni wystrzeliła nie duża, czerwona, ognista kula. Po dotarciu do celu zniszczyła go doszczętnie pozostawiając jedynie płonące strzępy i kawałki materiałów. Zaraz potem kilka szybkich kroków do kolejnego manekina, natychmiastowa kumulacja energii i skierowanie dwóch palców przed siebie z których wystrzelił niebieski promień przebijający następnie manekina znajdującego się paręnaście metrów od wykonującego zaklęcie. Zdziwieni wartownicy otworzyli szerzej oczy w momencie w którym tajemniczy jegomość wykonywał kolejne zaklęcie z pierwszego kręgu pomijając inkantację. Z ogółu to członkowie 5 dywizji byli "wirtuozami" kidou, a obserwowany przez nich osobnik na pewno nie był z ich oddziału, wydawało im się, że kojarzą te poważne rysy twarzy i sposób ubioru, lecz w tej chwili nie mogli jednak sobie przypomnieć kim jest. Nie winne i zdawać by się mogło niesłyszalne szepty zwróciły uwagę trenującego, który kolejne Byakurai, znacznie słabsze od poprzednich, skierował na mur tuż koło drzwi. Spanikowani zamknęli drzwi i zgłosili ów zdarzenie do swych przełożonych. Tam dowiedzieli się, że oficer 10 dywizji, chcący podszkolić swoje umiejętności korzystania z demonicznej magii wynajął na cały poranek oraz całe popołudnie dziedziniec. Ze zdziwieniem dorównującym prawie temu, które było efektem zauważonego treningu, odeszli na miejsce swojej warty dyskutując całą drogę o tym co widzieli.
W tym samym czasie Eiji w dalszym ciągu powtarzał sekwencję kolejnych zaklęć starając się zrównoważyć zużycie energii duchowej oraz poprawić skuteczność wykonywanych ataków. Zaraz po hadou, pomijając przerwę, Hisou rozpoczął trening bakadou. Zaczynając od prostszych zaklęć szedł w górę, dając z siebie wszystko, stale będąc w ruchu, imitując starcie z nieistniejącym przeciwnikiem. Po kilkunastu godzinach, gdy shinigami zaczynał odczuwać zmęczenie, a i z części wykonanych ćwiczeń był zadowolony oraz zaowocowały one w pozytywne skutki, zabrał swoje rzeczy i zniknął niespostrzeżenie tak samo jak i się pojawił.
Council 46: W związku ze sfabularyzowaniem treningu, Eiji otrzymuje 20 000 RYO upustu z jego ceny. |
| Ostatnio zmieniony przez Rada_46 2009-03-21, 01:35, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
» Matheo
Ni Bantai Taichou

Karta Postaci
Reiatsu: 1223
Postać: Matheo Keitou
|
Wysłany: 2009-05-16, 22:59
|
|
|
Samodoskonalenie było jedną z najważniejszych ścieżek w życiu kapitana Keitou. Hohou od zawsze było jego drogą, zawsze przejawiał w tej dziedzinie niesamowity talent i ta dziedzina zawsze go fascynowała. Jednakże sam styl poruszania nie zdałby się na nic gdyby nie pozostałe aspekty. Zanjutsu było koniecznością i miał je opanowane dość dobrze, Hakuda zbyt bardzo kojarzyła mu się z pijackimi burdami jednostki ciężkozbrojnej, potrafił dać w mordę jednak o jakiś specjalnych stylach, układach ciosach nie miał zielonego pojęcia. Zawsze wychodził z założenia po co mi to jest Shiro Hinote. Co do walki wręcz miał całkowitą rację, jednak wciąż obca pozostała mu jedna ścieżka mocy. Według nauczycieli akademickich u których pobierał nauki Matheo, nigdy wcześniej w murach "szkoły shinigami" nie było takiego magicznego beztalencia jak on. Doświadczenie go nauczyło, że jakkolwiek sile mięśni może przeciwstawić się innymi ścieżkami, tak magia dała mu nie raz w kość. Próbował kilka razy nauczyć się kidou, lecz bezskutecznie, nawet spędził kilkanaście dni ucząc się teorii wielu zaklęć, lecz jak mógł zacząć nimi władać skoro nie potrafił opanować podstaw. Teoretycznie znał inkantacje większości zaklęć, praktycznie mógł puścić bąka, a nie czar. Przez większość "życia" jako shinigami gardził magią z powodu nie opanowania jej, skrycie pragnął opanować choć po części ten aspekt, dzięki czemu miałby w swoich rękach wiele metod walki.
Za plecami Tagawy zjawił się wysoki młodzieniec. Kamiiru nie wiedział skąd nadszedł przybysz, lecz wiedział kto to jest. Sposób poruszania pasował do jednej osoby.
- Co się stało się Math - pomijanie zwrotów grzecznościowych w wypadku Zera, było czymś normalnym, z resztą Keitou bardzo lubił i szanował perwersa z wzajemnością z resztą, mogli sobie z siebie żartować, ale w razie czego jedne na drugiego mógł liczyć.
- Pomóż mi opanować Kidou
Mina Tagawy pasowała bez wątpienia do reklamy w stylu "za wszystko inne zapłacisz kartą mastercard"
- Ty i Kidou, to sobie jaja robisz powiedz mi, że to żart ukryta kamera czy Curse wie co, no bez kpin panie Kapitanie
- Nie żartuje
Kamiiru zaklął pod nosem
- Znasz chociaż inkantacje podstawowych zaklęć?
- Znam wszystkie inkantacje do 88 kręgu, znam również dokładne opisy ich działania - odpowiedział lekko zakłopotany.
Po tych słowach źrenice perwersa rozszerzyły się do granic możliwości.
- To w czym jest do cholery problem?
- Nie potrafię ich użyć.
- Chcesz mi powiedzieć, że znasz teorie, a nie potrafisz skoncentrować energii i odpowiednio jej użyć - Kamiiru upadł na plecy i zaczął się turlać ze śmiechu.
Trening wyzwalania i kontroli mocy duchowej na pożytek magii zajął Matheo około dwóch tygodni, przychodził na dziedziniec magi każdego ranka a wychodził jako ostatni. Obowiązki w dywizji na ten czas przejął jego porucznik. Przez pierwsze kilka dni ćwiczenia nie dawał żadnych efektów, najprostsze raitingu nawet nie wychodziło. Zero motywował białowłosego an różne sposoby, lecz nic to nie dawało. Wreszcie piątego dnia, po żmudnych ćwiczeniach i odpowiednim tłumaczeniu jak ma się skupić wyszło pierwsze zaklęcie. Przez tyle lat Matheo próbował pobierać nauki u różnych znawców magii, lecz ani nauczyciele akademiccy, ani znajomi z 6th dywizji nie potrafili mu pomóc, a teraz wreszcie po raz pierwszy użył czaru prawdziwego czaru. Następne dni mijały na umacnianiu zdobytej zdolności. Wreszcie opanował to co chciał, potrafił używać magii, może nie w takim stopniu jak członkowie piątki, gdyż nawet najprostszy czar wymagał inkantacji, ale potrafił a to było najważniejsze, miał w garści kolejny atutu.
Council 46: W związku ze sfabularyzowaniem treningu, Matheo otrzymuje 20 000 RYO upustu z jego ceny. |
_________________ LA FURIA ROJA |
| Ostatnio zmieniony przez Rada_46 2009-05-19, 23:19, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
~Tekkey
Tró Gangsta

Karta Postaci
Reiatsu: 135 [O9T!]
Postać: Unkai Momiji
|
Wysłany: 2010-07-04, 00:19
|
|
|
3 Dzień po ucieczce Kenpachich, przed świtem (Zdarzenie poprzedzające Akt III.1)
Opierając się ze znużeniem o właśnie zatrzaśniętą bramę Momiji nadal dyszał za sprawą wyczerpującego maratonu po Seireitei. Zapewne mimo wszystko zaryzykowałby starcie z mętami, gdyby dziwaczna broń ich dowódcy nie przyłączyła się do pościgu. Dwuząb z szatańską prędkością pikował sponad głów rebeliantów, zwykle ledwie o włos mijając gangstera. Nie obeszło się jednak bez zadraśnięć i płytkich obrażeń, a z każdą chwilą uniki wycieńczonego uciekiniera stawały się wolniejsze. Widmowe ostrze znikło nagle, pozostawiając gromadkę napastników bez wsparcia powietrznego. Mimo to pogoń trwała niezakłócona, a ludzi nie zdawali się nawet dostrzegać zniknięcia sojusznika. W nich samych było coś dziwnego, co kompletnie odróżniało najeźdźców od podobnych im okazów łotrów spotykanych zwykle w Rukonie. Nieznane szaleństwo pchało ich do przodu, niczym ogary puszczone na trop zwierzyny. Pozostające na nim aż do krwawego finiszu.
Nieustępliwość nie na wiele zdała się fanatykom, gdy ślepo podążając za swoim celem wpadli na te samo pole minowe, na którym on sam już od dobrej chwili desperacko starał się utrzymać tempu biegu. Cóż, być może „minowe” to jednak niewłaściwy termin – zasadniczo każda zastawiona przeszkoda nie miała za zadanie eliminacji, ale unieruchomienie. Za to metody jakimi nieznani konstruktorzy usiłowali ten cel osiągnąć, przyprawiłyby o dreszcze przerażenia najtwardszych kowbojów. Większość akcesoriów wydawała się pochodzić wprost z planu filmowego najegzotyczniejszych okazów z kolekcji dzieł kinematograficznych piątej dywizji, ale nie zabrakło też bardziej tradycyjnych jak staroświeckie wilcze doły czy choćby zamaskowane miotacze strzałek. Ale najgorsze były te kartki. Pojawiały się równocześnie z aktywacją pułapki, prezentując zbliżoną treść do tej, namazanej na tabliczce właśnie mijanej przez uciekiniera „Jeśli jesteś atrakcyjną kobietą w wieku 18-39 lat - nie obawiaj się, pomoc jest już w drodze! Jeśli nie, nie masz na co czekać”. Cudem jedynie unikając kolejnych prób, parł nieustępliwie przed siebie Unkai. Za sobą słyszał głosy ścigających, pojedynczo milknące po krótkiej litanii przekleństw obwieszczającej, że oto kolejny śmiałek został pokonany perfidią machiny. Koniec końców shinigami pozostał sam na niekończącym się szlaku zasadzek. Nie miał pojęcia jak długo zajęło mu osiągnięcie wrót, ale zatrzaskując ja za sobą był przez chwilę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Przynajmniej, póki się nie odwrócił. W jego radosną twarz wlepiały się zaskoczone spojrzenia całego obecnego stanu kadr piątej dywizji, zgrupowanego na dziedzińcu na polecenie porucznika Keitou.
- O cenzura…
[To ledwie wstep do pierwszego treningu moderowanego. k'Thx dla Twitcha, za zgode na zostanie moim prowadzacym Bye... a raczej c'ya ;P ] |
_________________
 |
|
|
|
 |
» Twitch
Veritas

Poziom: Yakuin-jun
|
Wysłany: 2010-07-08, 11:52
|
|
|
Tuż przed oddziałem otaczającym intruza pojawił się krótko ścięty shinigami o kruczoczarnych włosach. Na jego lewym ramieniu znajdowała się drewniana odznaka z symbolem Yon Bantai. Porucznik szybko rzucił wzrokiem na ściganego, oraz na członków piątki.
- Czy może mi ktoś wyjaśnić co tu się dzieje? - rzucił chłodno mrużąc oczy.
- Ten śmieć wtargnął na teren naszej dywizji - odpowiedział jeden występując z tłumu i skłaniając się w pół.
- A zapytaliście w ogóle kim jest? Z jakiego jest składu i po co tu przybył? - zapytał Twitch.
Na moment zapadła nieprzyjemna cisza. Tym razem shinigami z Go Bantai zachowali się jak ciężkozbrojni, najpierw lejąc w mordę, a potem zadając pytania. Choć w tej chwili to całkiem zrozumiałe, nie wiadomo już kto jest przyjacielem, a kto wrogiem, kto przyszedł pomóc, a kto poderżnąć gardło.
- Wracajcie do swoich obowiązków, zajmę się tym - dodał już łagodniej Saikiro odwracając się w stronę zasapanego mężczyzny.
- Ale... - próbował dyskutować jeden z shinigami, jednak spotkał się z lodowatym spojrzeniem porucznika. Zaraz potem wszyscy ścigający wycofali się. Eiji bez słowa wyciągną ręce przed siebie.
- Bakudou no sanjuu - Shtotsu Sansen! - mruknął, a 3 świetliste trójkąty pomknęły wprost na tajemniczego jegomościa przytwierdzając go do jednej ze ścian.
- W takim razie ja zapytam, kim jesteś? - rzekł porucznik Yon Bantai zbliżając się powoli. |
|
|
|
 |
~Tekkey
Tró Gangsta

Karta Postaci
Reiatsu: 135 [O9T!]
Postać: Unkai Momiji
|
Wysłany: 2010-07-11, 00:44
|
|
|
Sytuacja niefortunnego łotrzyka nieznacznie się zmieniła. Czy na lepsze, zapewne można by się spierać. Wprawdzie zamiast hordy brutali stał w obliczu jednego tylko człowieka, ale w jakiś niepojęty sposób zaczynał żałować, że niedawni oprawcy zniknęli z placu ćwiczeń. Wyglądając, jakby mieli chęć powiesić przybysza na pobliskim drzewie, ale bez dalszych prób dyskusji wykonując polecenie. Intruz nie był byle płotką.
- Dziękuję za ratunek – Bo czy nie można przesłuchania załatwiać w sympatycznej atmosferze, gdy drobna uprzejmość jest zarazem grą na czas?
Oczy Tekkeya przymknęły się na sekundę, podczas gdy zwisł bezwładnie w swych energetycznych pętach. Czy w pośpiesznie sklecanej legendzie operacyjnej istnieje jakaś skaza, drobny błąd zadający kłam nieposzlakowanej historyjce? Cóż, w zasadzie rażący kontrast z przybraną maską stanowiła już pierwsza kwestia wypowiedziana w tej inscenizacji.
- Ale sam bym dokopał mamlasom. To tylko były fory, na początek – bezczelnie zełgał Momiji, na powrót wcielając się w zabijakę Ciężkozbrojnego.
Przywłaszczony mundur Gotei 13 nadal pełnił zaszczytną rolę kostiumu, stanowiąc najlepszy dowód przynależności dywizyjnej. Jeszcze jedynie pseudonim sceniczny, najlepiej prosty, łatwy do zapamiętania.
- Kinkai, dywizja Jedenasta – zahuczał o wiele głośniej, niż tego wymagała sytuacja – Jestem tu, żeby... - najwyraźniej zażenowany, Unkai przerwał.
Oczy porucznika nie zmieniły swego zimnego wyrazu. Ciężka publiczność, cóż zrobić.
- Trenować. Magiczne, te tam, sztuczki i inne takie – zająkując się, ledwie słyszalnym głosem dorzucił gangster.
Kolejny raz więzień w jaśniejących kleszczach zdawał się nieco oklapnięty. Jednak również tym razem szybko odzyskał animusz.
- A te się mnie podoba. Jak toto się robi? |
_________________
 |
|
|
|
 |
» Twitch
Veritas

Poziom: Yakuin-jun
|
Wysłany: 2010-07-12, 00:55
|
|
|
Zdziwiony lekko Twitch zbliżył się do pojmanego osobnika. Już miał usunąć zaklęcie, gdy stanął w półkroku.
- Członek 11 dywizji chce się uczyć magi? - zapytał spoglądając prosto w oczy przypartemu do muru. - Przecież Wy się brzydzicie magią, uważacie korzystanie z niej za oznakę słabości - dodał zaraz.
- Kombinujesz, a w chwili obecnej można bardzo łatwo za to oberwać - rzucił jedynie chłodno opierając dłoń na rękojeści katany. |
|
|
|
 |
~Tekkey
Tró Gangsta

Karta Postaci
Reiatsu: 135 [O9T!]
Postać: Unkai Momiji
|
Wysłany: 2010-07-15, 13:35
|
|
|
- Jestem zrozpaczony! Ten tragiczny paradoks wpędza mnie w rozpacz!
Usta więźnia natychmiast wygięły się w smutną podkówkę, a szare oczy zalśniły od łez.
- Wszystko przez durny błąd jakiegoś urzędniczyny w moim formularzu rekrutacyjnym do Gotei 13. I oto jestem, człowiek myślący zamknięty w cuchnących koszarach z bandą nietrzeźwych neandertali. Z transferu nici, podanie o niego pewnie nadal stanowi część łańcucha górskiego, usypanego z urzędowych papierzysk w gabinecie porucznika.
Po tak gwałtownym wybuchu emocji mężczyzna nareszcie zdawał się powoli uspokajać. Nadal lekko pochlipując, kontynuował sesję terapeutyczną. W dodatku bezpłatną!
- Musiałem ukrywać moje wstydliwe skłonności, koledzy nigdy by mnie takim nie zaakceptowali. Korzystając z zamieszania, skorzystałem z okazji żeby wymknąć się z dywizji. By choć raz ukradkiem odwiedzić sławną mekkę Magików. Zadbałem nawet o wkupne.
Pod skrajem szaty, niezręcznie odgiętym brodą, ukazał się zatknięty za pazuchę fragment damskiej garderoby.
- Czy nie moglibyśmy wszyscy żyć w zgodzie? LOVE&PEACE! LOVE&PEACE! LOOOVE&PEEEACE! |
_________________
 |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
katalog stron internetowych
katalog stron internetowych
katalog stron internetowych
katalog stron internetowych
katalog stron internetowych
katalog stron internetowych
katalog stron internetowych
katalog stron internetowych
katalog stron internetowych
darmowa reklama
toplista pbfów
 | |
|